Mississippi w ogniu
Sprawa, która poruszyła USA w latach 60. jest do dziś jednym z symboli rasizmu, jaki wtedy panował na terenie Stanów Zjednoczonych. Na jej podstawie powstał dramat z Gene'm Hackmanem i Williamem Dafoe w rolach głównych. Dwóch białych aktywistów działających na rzecz zniesienia segregacji rasowej oraz jeden czarnoskóry mężczyzna przepadli bez śladu gdzieś na terenie stanu Mississippi. Niedługo po ich zaginięciu odkryto auto, którym się poruszali - było częściowo spalone.
Pierwsza połowa lat 60. ubiegłego wieku była w Stanach Zjednoczonych bardzo nerwowa. Po śmierci JFK następny prezydent, Lyndon B. Johnson, kontynuował politykę mającą na celu zniesienie segregacji rasowej w USA i 2 lipca 1964 roku podpisał ustawę o prawach obywatelskich, która gwarantowała czarnoskórym Amerykanom łatwiejszy dostęp do szkolnictwa i pracy, mogli też bez jakichkolwiek ograniczeń korzystać z transportu publicznego czy basenów - jednym słowem znosiła segregację rasową i, przynajmniej w teorii, kolor skóry nie miał już dłużej znaczenia.
W praktyce jednak od samego początku tamtej dekady na południu USA bardzo prężnie działał Ku Klux Klan - ugrupowanie wymierzone przeciwko czarnoskórym. KKK nie obawiało się bić czy nawet zabijać członków mniejszości etnicznych, a na terenie swojej działalności wprowadzało terror i atmosferę nieustannego zagrożenia poprzez palenie domów czy nawet kościołów, do których chodzili czarnoskórzy.
Na kilka tygodni przed podpisaniem przez prezydenta ustawy o prawach obywatelskich w Mississippi wrzało. Na całym południu aktywiści bezustannie pikietowali i agitowali na rzecz nadchodzących zmian, co spotkało się z nieprzychylnym podejściem wielu mieszkańców tamtych regionów. KKK w praktyce wypowiedziało wówczas regionalną wojnę, nazywając nawet nadchodzące zmiany "atakiem z północy". Działalność popierająca zniesienie segregacji rasowej była w tamtych okolicach bardzo ryzykowna i wiele osób przypłaciło to nawet życiem.
Ale po kolei. Cała trójka przybyła na południe, aby pomóc w zapisywaniu czarnoskórych do rejestru wyborców - w maju 1964 roku Chaney i Schwerner agitowali m.in. w kościele metodystów w Longdale. Ku Klux Klan dowiedział się o tym i podjął kroki mające na celu zniweczenie wysiłków aktywistów - spalili kościół i atakowali ludzi, którzy byli obecni na spotkaniu. Niedługo potem, bo 21 czerwca, Chaney i Schwerner powrócili do Longdale wraz z Andrew Goodmanem, a ich celem było obejrzenie zgliszcz kościoła i ocenienie strat. Schwerner, zdając sobie sprawę z zagrożenia, na krótko przed wyjazdem powiedział swoim współpracownikom w Meridian, że jeśli nie wrócą przed szesnastą, to mają zacząć ich szukać. Kiedy trójka nie wróciła o wyznaczonej godzinie, powiadomiono o tym fakcie lokalne służby, które stwierdziły, że nie widziały żadnego z aktywistów.
Prawda była jednak zupełnie inna. Krótko po obejrzeniu ruin kościoła i odwiedzeniu kilku rodzin, trójka ruszyła w drogę powrotną, jednak zatrzymała ich policja za przekroczenie prędkości. Zostali oni przetransportowani do więzienia hrabstwa Neshoba. Wypuszczono ich po około siedmiu godzinach (przetrzymywani byli między 15:30 a 22:30), a na kierowcę Chaneya nałożono mandat w wysokości 20$. O tym, że trójka jest w więzieniu, poinformowany został Ku Klux Klan. Zaczęli śledzić ich natychmiast po tym, jak aktywiści zostali uwolnieni, i, według jednego z uczestników, KKK już wcześniej podjęło decyzję o ich uśmierceniu, gdyż mieli już wybrane miejsce na pochowanie ciał oraz buldożer do zasypania dołu.
Wróćmy jednak do poszukiwań. 22 czerwca, dzień po zaginięciu mężczyzn, szef FBI J. Edgar Hoover na polecenie Departamentu Sprawiedliwości nakazał rozpocząć śledztwo w sprawie jednostce z Meridian. Po południu tego samego dnia Robert Kennedy, ówczesny prokurator generalny, skierował z Nowego Orleanu około 150 agentów specjalnych mających wziąć udział w poszukiwaniach. Dzień później odnaleziono częściowo spalony pojazd, którym poruszali się aktywiści - ukryty był w zaroślach tuż przy drodze nr 21. Nie wiadomo, dlaczego pozostawiono go akurat tam, w odległości bardzo niedalekiej od szosy, a nie zdecydowano się na zatopienie go w położonych nieopodal bagnach. Po tym odkryciu podejrzenia dotyczące potencjalnego potrójnego zabójstwa znacznie urosły.
Przez ponad czterdzieści dni trwały poszukiwania ciał bądź jakichkolwiek śladów mogących doprowadzić do wyjaśnienia sprawy. Skupiano się przede wszystkim na bagnach w Bogue Chitto, a prace wykonywali w głównej mierze żołnierze pobliskiej bazy lotnictwa morskiego. Odkryto łącznie osiem ciał (w tym dwóch studentów, którzy zaginęli w maju 1964 roku i ich poszukiwania do tej pory były bezowocne), ale nie odnaleziono żadnego z zaginionych. Sprawa MIBURN (z ang. Mississippi Burning) wstrząsnęła USA i była na ustach całego narodu. FBI wyznaczyło nagrodę w wysokości 25,000$ za informacje mogące doprowadzić do przełomu w sprawie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę - znalazł się informator.
Co więc stało się 21 czerwca? Zaraz po tym, jak aktywiści zostali wypuszczeni z aresztu, ruszył za nimi pościg złożony głównie z członków klanu oraz policjantów. Niedługo po tym, jak przekroczyli granicę miasteczka Philadelphia, działacze zostali zatrzymani i zmuszono ich do przeniesienia się na tylną kanapę samochodu jednego z goniących. Przewieziono ich na skrzyżowanie dwóch mniej uczęszczanych dróg gdzieś na uboczu drogi stanowej nr 19 i zastrzelono. Biorący w tym udział zastępca szeryfa hrabstwa Neshoba zagroził śmiercią każdemu, kto miałby zamiar komukolwiek powiedzieć o zabójstwach.
Tajemniczy informator doniósł także o lokalizacji ciał trójki. Miały zostać zakopane w budowanej na farmie nieopodal ziemnej tamie - umieszczono je w dole, po czym zasypano buldożerem. Schwerner został uśmiercony pojedynczym strzałem w serce. Miał przy sobie obrączkę ślubną oraz zapalniczkę. Goodman także otrzymał jeden postrzał w klatkę piersiową i nie znaleziono żadnych innych pocisków w jego ciele. Cheney zaś miał trzy rany postrzałowe - dwie kule wyciągnięto z jamy brzusznej, trzecią zaś, śmiertelną, z głowy. Lekarze nie byli w stanie określić w jakiej kolejności zostały zadane te strzały. Według informatora, Cheney miał zostać także uprzednio mocno pobity (różne źródła donoszą również o kastracji, ale w ogólnodostępnych aktach nie mogłem znaleźć potwierdzenia). Zidentyfikowano ich na podstawie rzeczy osobistych oraz odcisków palców.
Przez cały okres trwania poszukiwań FBI mocno infiltrowało lokalną społeczność związaną z Ku Klux Klanem i pozyskiwało niezwykle cenne informacje, które okazały się pomocne w akcie oskarżenia. Pomimo tego, że już w grudniu 1964 roku aresztowano większość z 21 oskarżonych, właściwy proces federalny rozpoczął się dopiero w październiku 1967 roku - powodem były liczne nieporozumienia oraz fakt, że sędzia prowadzący - William Cox - był zagorzałym zwolennikiem segregacji rasowej. Ostatecznie to właśnie on prowadził proces, ława przysięgłych składała się z samych białych, a sala sądowa znajdowała się w stanie Mississippi.
Tym, co najbardziej zszokowało społeczeństwo, był fakt, że na ławie oskarżonych zasiedli m.in. szeryf hrabstwa Lawrence Railey oraz jego zastępca, Cecil Price. Ostatecznie skazano ośmiu oskarżonych - rozpiętość ich wyroków zawierała się w przedziale od trzech do dziesięciu lat. Żaden z nich nie odsiedział więcej niż sześć. Szeryf został uniewinniony, a w stan oskarżenia nie postawiono Edgara Raya Killena, który rzekomo ułożył plan zabicia trójki aktywistów, kiedy ci byli w więzieniu. Sprawiedliwość dosięgła go jednak w 2005 roku - w wieku 80 lat został skazany na 3 wyroki po 20 lat i zmarł w więzieniu w styczniu 2018 roku. W czerwcu 2016 pomimo świadomości, że nie skazano niektórych uczestników tego mordu, śledztwo oficjalnie zamknięto, jako powód podając do wiadomości fakt, że przez upływ lat większość materiału dowodowego uległa degradacji bądź zaginęła.
Ale po kolei. Cała trójka przybyła na południe, aby pomóc w zapisywaniu czarnoskórych do rejestru wyborców - w maju 1964 roku Chaney i Schwerner agitowali m.in. w kościele metodystów w Longdale. Ku Klux Klan dowiedział się o tym i podjął kroki mające na celu zniweczenie wysiłków aktywistów - spalili kościół i atakowali ludzi, którzy byli obecni na spotkaniu. Niedługo potem, bo 21 czerwca, Chaney i Schwerner powrócili do Longdale wraz z Andrew Goodmanem, a ich celem było obejrzenie zgliszcz kościoła i ocenienie strat. Schwerner, zdając sobie sprawę z zagrożenia, na krótko przed wyjazdem powiedział swoim współpracownikom w Meridian, że jeśli nie wrócą przed szesnastą, to mają zacząć ich szukać. Kiedy trójka nie wróciła o wyznaczonej godzinie, powiadomiono o tym fakcie lokalne służby, które stwierdziły, że nie widziały żadnego z aktywistów.
Prawda była jednak zupełnie inna. Krótko po obejrzeniu ruin kościoła i odwiedzeniu kilku rodzin, trójka ruszyła w drogę powrotną, jednak zatrzymała ich policja za przekroczenie prędkości. Zostali oni przetransportowani do więzienia hrabstwa Neshoba. Wypuszczono ich po około siedmiu godzinach (przetrzymywani byli między 15:30 a 22:30), a na kierowcę Chaneya nałożono mandat w wysokości 20$. O tym, że trójka jest w więzieniu, poinformowany został Ku Klux Klan. Zaczęli śledzić ich natychmiast po tym, jak aktywiści zostali uwolnieni, i, według jednego z uczestników, KKK już wcześniej podjęło decyzję o ich uśmierceniu, gdyż mieli już wybrane miejsce na pochowanie ciał oraz buldożer do zasypania dołu.
![]() |
| Podobizny zaginionych zamieszczone na plakacie FBI. Od lewej: Michael Schwerner, James Chaney i Andrew Goodman. |
Wróćmy jednak do poszukiwań. 22 czerwca, dzień po zaginięciu mężczyzn, szef FBI J. Edgar Hoover na polecenie Departamentu Sprawiedliwości nakazał rozpocząć śledztwo w sprawie jednostce z Meridian. Po południu tego samego dnia Robert Kennedy, ówczesny prokurator generalny, skierował z Nowego Orleanu około 150 agentów specjalnych mających wziąć udział w poszukiwaniach. Dzień później odnaleziono częściowo spalony pojazd, którym poruszali się aktywiści - ukryty był w zaroślach tuż przy drodze nr 21. Nie wiadomo, dlaczego pozostawiono go akurat tam, w odległości bardzo niedalekiej od szosy, a nie zdecydowano się na zatopienie go w położonych nieopodal bagnach. Po tym odkryciu podejrzenia dotyczące potencjalnego potrójnego zabójstwa znacznie urosły.
Przez ponad czterdzieści dni trwały poszukiwania ciał bądź jakichkolwiek śladów mogących doprowadzić do wyjaśnienia sprawy. Skupiano się przede wszystkim na bagnach w Bogue Chitto, a prace wykonywali w głównej mierze żołnierze pobliskiej bazy lotnictwa morskiego. Odkryto łącznie osiem ciał (w tym dwóch studentów, którzy zaginęli w maju 1964 roku i ich poszukiwania do tej pory były bezowocne), ale nie odnaleziono żadnego z zaginionych. Sprawa MIBURN (z ang. Mississippi Burning) wstrząsnęła USA i była na ustach całego narodu. FBI wyznaczyło nagrodę w wysokości 25,000$ za informacje mogące doprowadzić do przełomu w sprawie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę - znalazł się informator.
Co więc stało się 21 czerwca? Zaraz po tym, jak aktywiści zostali wypuszczeni z aresztu, ruszył za nimi pościg złożony głównie z członków klanu oraz policjantów. Niedługo po tym, jak przekroczyli granicę miasteczka Philadelphia, działacze zostali zatrzymani i zmuszono ich do przeniesienia się na tylną kanapę samochodu jednego z goniących. Przewieziono ich na skrzyżowanie dwóch mniej uczęszczanych dróg gdzieś na uboczu drogi stanowej nr 19 i zastrzelono. Biorący w tym udział zastępca szeryfa hrabstwa Neshoba zagroził śmiercią każdemu, kto miałby zamiar komukolwiek powiedzieć o zabójstwach.
Tajemniczy informator doniósł także o lokalizacji ciał trójki. Miały zostać zakopane w budowanej na farmie nieopodal ziemnej tamie - umieszczono je w dole, po czym zasypano buldożerem. Schwerner został uśmiercony pojedynczym strzałem w serce. Miał przy sobie obrączkę ślubną oraz zapalniczkę. Goodman także otrzymał jeden postrzał w klatkę piersiową i nie znaleziono żadnych innych pocisków w jego ciele. Cheney zaś miał trzy rany postrzałowe - dwie kule wyciągnięto z jamy brzusznej, trzecią zaś, śmiertelną, z głowy. Lekarze nie byli w stanie określić w jakiej kolejności zostały zadane te strzały. Według informatora, Cheney miał zostać także uprzednio mocno pobity (różne źródła donoszą również o kastracji, ale w ogólnodostępnych aktach nie mogłem znaleźć potwierdzenia). Zidentyfikowano ich na podstawie rzeczy osobistych oraz odcisków palców.
| Samochód aktywistów pozostawiony na opuszczonej drodze leśnej |
Tym, co najbardziej zszokowało społeczeństwo, był fakt, że na ławie oskarżonych zasiedli m.in. szeryf hrabstwa Lawrence Railey oraz jego zastępca, Cecil Price. Ostatecznie skazano ośmiu oskarżonych - rozpiętość ich wyroków zawierała się w przedziale od trzech do dziesięciu lat. Żaden z nich nie odsiedział więcej niż sześć. Szeryf został uniewinniony, a w stan oskarżenia nie postawiono Edgara Raya Killena, który rzekomo ułożył plan zabicia trójki aktywistów, kiedy ci byli w więzieniu. Sprawiedliwość dosięgła go jednak w 2005 roku - w wieku 80 lat został skazany na 3 wyroki po 20 lat i zmarł w więzieniu w styczniu 2018 roku. W czerwcu 2016 pomimo świadomości, że nie skazano niektórych uczestników tego mordu, śledztwo oficjalnie zamknięto, jako powód podając do wiadomości fakt, że przez upływ lat większość materiału dowodowego uległa degradacji bądź zaginęła.
Fakt tak silnego zakorzenienia rasizmu oraz działalności Ku Klux Klanu na południu Stanów Zjednoczonych wstrząsnął ówczesną opinią publiczną. Zaginięcie oraz śmierć trójki działaczy została wykorzystana politycznie do wzmocnienia pozycji świeżo podpisanej ustawy o prawach obywatelskich. Sam proces jednak pokazał, że w praktyce społeczeństwo na południu USA pozostało nieprzekonane do zniesienia segregacji rasowej i walka o równouprawnienie trwa tam tak naprawdę po dziś dzień, o czym zresztą mogą świadczyć wydarzenia z ostatnich kilku lat. Warto też dodać, że żaden z oskarżonych nie odpowiadał za zabójstwa, chociaż informator podał, kto miał zorganizować i zaplanować mord oraz kto pociągał za spust. Ciężko powiedzieć, że sprawiedliwości stało się zadość.


Komentarze
Prześlij komentarz